Image not available
Image not available
Image not available
Image not available
Image not available
Image not available
Image not available
Image not available

Wywiad o. Piotr Kleszcz

NIEBOLOTEM DO NIEBA ciąg dalszy…

 

Podczas Festiwalu Dziecięcego, który 24 maja odbył się w naszej parafii, uczestniczyliśmy m.in. we wspaniałym koncercie Biskupa Antoniego Długosza, Małej Armii Jezusa, a także Małego Chóru Wielkich Serc, który z o. Piotrem Kleszczem przyjechał do nas z Łodzi.

Ojciec Piotr Kleszcz opowiedział nam o pracy w zespole oraz podzielił się krótką refleksją na temat Festiwalu:

 

 

Jest Ojciec założycielem  i prowadzącym dziecięcy zespół Mały Chór Wielkich Serc, zespół powstał 17 lat temu, w 1997 r., co było inspiracją do założenia zespołu i jak to się dzieje, że zespół istnieje do dziś?

 

O. Piotr Kleszcz: - Inspiracją do powstania Małego Chóru Wielkich Serc, był włoski zespół  Piccolo Coro dell'Antoniano. Zafascynowany poziomem artystycznym tego zespołu pomyślałem, że w Polsce też mamy dużo utalentowanych dzieci. Warto spróbować stworzyć coś podobnego u nas. Siedemnaście lat temu nie miałem żadnego doświadczenia w prowadzeniu chóru dziecięcego. Wprawdzie prowadziłem wcześniej jakieś schole parafialne, ale to coś zupełnie innego. Teraz wiem już o wiele więcej dzięki kontaktom z Instytutem Antoniano w Bolonii i dzięki zdobytemu doświadczeniu. Nadal się uczę i prowadzenie Małego Chóru Wielkich Serc wciąż się przeobraża. Cieszę się, że wielu absolwentów Małego Chóru Wielkich Serc odzywa się po latach i mówi bardzo pozytywnie o czasie spędzonym w zespole. Wśród absolwentów jest jedna siostra zakonna, są muzycy, wychowawcy, poligloci…, a cześć z nich to jeszcze oczywiście studenci. Są też osoby, które mają już swoje własne dzieci i mają nadzieję, że ich córki i synowie również zaśpiewają w Małym Chórze Wielkich Serc. Podczas warsztatów dla nowego „narybku” do zespołu zapraszam absolwentów i dzielą się swoimi wrażeniami sprzed lat. Pamiętam jak jedna ze studentek powiedziała: „Dzieciaki zazdroszczę wam, że wy jesteście dopiero na początku tej wspaniałej drogi uczestnictwa w Małym Chórze Wielkich Serc. Ja to już przeszłam, ale chętnie powróciłabym do tego niezwykłego czasu.”

 

Jak na co dzień wygląda praca z dziećmi, czy duża ekipa ludzi przygotowuje zespół do występów?

 

-Do współpracy w działalności Małego Chóru Wielkich Serc mam wspaniałą ekipę rodziców, którzy pomagają głównie podczas wyjazdów koncertowych. Są wśród nich ludzie parający się na co dzień różnymi profesjami, ale najbardziej przydają się wychowawcy, nauczyciele, lekarze, akustycy i fotografowie. Podczas wyjazdów przydaje się również każdy dorosły, który ma obowiązek pomagać każdemu potrzebującemu dziecku, a nie tylko dbać o swoje własne. Jeśli chodzi o przygotowanie piosenek i naukę, to robię to już sam. W sporadycznych przypadkach podczas mojej nieobecności próby prowadzi w zastępstwie "ciocia Ania Sieradzan", która wraz z innymi rodzicami jest zawsze obecna i zna dokładnie repertuar. Jestem autorem wszystkich utworów wykonywanych przez Mały Chór Wielkich Serc i po skomponowaniu czegoś nowego wraz z dziećmi testujemy wspólnie nową piosenkę. Kiedy im się spodoba, piosenka wchodzi do naszego repertuaru. Rodzice mają swoje miejsce w sali prób, ale nie mają głosu czynnego. Tylko ja decyduję kto śpiewa solo, aby nie było podejrzenia o stronniczość. Próby rozpoczynają się zapaleniem świecy i krótką modlitwą. Później jest „rozśpiewka" i ćwiczenie poszczególnych piosenek. Czasem gdy zaistnieje konieczność nauczenia się nowych głosów jedna z grup zostaje w sali, a druga idzie do innego pomieszczenia. Z myślą o usprawnieniu działalności zespołu w 2005 roku rodzice stworzyli Stowarzyszenie Mały Chór Wielkich Serc, który ma swój statut i zarząd. Odkąd mamy swoje własne studio nagrań, które wykonali własnoręcznie rodzice, wszystkie wokale nagrywamy na miejscu. Później dajemy naszemu realizatorowi do obróbki. 

 

Co jest mottem zespołu?

 

-Nie mamy jakiegoś stałego motta. W różnych momentach historii Małego Chóru Wielkich Serc różne rzeczy nas pasjonowały i były naszym celem. Staramy się jednak zawsze śpiewać na chwałę Bożą i dawać radość innym ludziom, pamiętając, że posiadane talenty został nam dane nie po to, aby się nimi przechwalać, ale aby nimi służyć. 

 

Czy zespół ma swojego patrona?

 

-Patronem Małego Chóru Wielkich Serc jest Św. Franciszek z Asyżu i Św. Jan Paweł II.

 

Jakie jest największe marzenie Ojca w związku z zespołem, które jeszcze się nie spełniło?

 

-Chciałbym, aby Mały Chór Wielkich Serc był znany i lubiany w jeszcze szerszym gronie słuchaczy, aby więcej ludzi mogło posłuchać przesłania o miłości do Boga i człowieka oraz pięknego świata, który nas otacza. W związku z tym chciałbym zająć się swoją robotą komponowania i uczenia, a nie martwić się skąd weźmiemy pieniądze na nowe płyty, stroje, ciekawe teledyski... Marzę też, abyśmy z Małym Chórem Wielkich Serc i z rodzicami dzieci z zespołu polecieli na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Oczywiście marzę też, a może przede wszystkim, aby dzieci spędziły w Małym Chórze Wielkich Serc piękny czas, który pomoże im być dobrymi ludźmi i dobrymi chrześcijanami. Chciałbym słyszeć o nich same dobre rzeczy. Chciałbym, aby wzrastały w wierze, a może również rozwijały się muzycznie w dorosłym życiu. 

 

Co przez śpiew chcielibyście wrazić, dla kogo najczęściej śpiewacie i do kogo przede wszystkim kierujecie treści zawarte w piosenkach?

 

-Dzieci z Małego Chóru Wielkich Serc śpiewają na chwałę Bożą i pragną dawać innym ludziom radość. Staramy się wykształcić w dzieciach wrażliwość na ludzi smutnych i nieszczęśliwych którym trzeba dawać radość. Dlatego występujemy w Domach Opieki Społecznej, w szpitalach i hospicjach. Wyjątkową grupą słuchaczy są dzieci, które zazwyczaj bardzo spontanicznie i entuzjastycznie uczestniczą w naszych koncertach.

 

 

Dlaczego warto podejmować takie inicjatywy jak dzisiejszy Festiwal?

 

-Przez śpiew i wspólne spotkania jednoczymy się razem. Zapominamy o swoich codziennych troskach. Możemy jednoczyć się i wspólnie bawić bez alkoholu i żadnych innych używek. Dobrze jest tworzyć takie okazje do spotkania się razem w miejscu, które jest bezpieczne zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci, i młodzieży. To miejsce dla całej rodziny. Oby takich miejsc było jak najwięcej.

 

Dla dzieci dla i ich rodziców to właściwa droga ewangelizacji?

 

-Dokładnie tak. Kiedy jeździmy z dziećmi na koncerty, na tournée ewangelizacyjne w czasie wakacji, staramy się trafiać do ludzi w miejscach gdzie jest ich najwięcej.  Nie robimy koncertów tylko i wyłącznie przy kościołach, ale wchodzimy w wielkie skupiska ludzi. Idziemy na przykład na plaże, na rynek, do hipermarketów i tam ewangelizujemy. Niektórzy sceptycy myśleli, że być może nas wyśmieją, albo będą nam mieli za złe, że wchodzimy z ewangelizacją w tak nietypowe miejsca. Okazuje się, że dzieci przez swój śpiewa stwarzają niesamowitą atmosferę radości i przyjaźni. Poza tym w repertuarze Małego Chóru Wielkich Serc mamy mnóstwo repertuaru. który prezentuje wartości ogólnoludzkie takie jak: szacunek, przyjaźń, zachwyt pięknem świata, miłość względem rodziców, pokonywanie swoich słabości… Te wartości obok ewangelizacyjnych podane w przystępnej formie trafiają w serca słuchaczy.

 

Co najbardziej podobało się Ojcu w organizacji Festiwalu Dziecięcego  w Blachowni?

 

-Cieszymy się, że takie spotkania jednoczą ludzi i przynoszą im radość. Myślę też, że było tam dużo chwały Bożej. Było nam bardzo miło zaśpiewać w Blachowni i dziękujemy za gościnność i miłe przyjęcie. 

 

I jeszcze dodatek ze strony Małego Chóru Wielkich Serc: 

TEOLOGIA CHÓRU WEDŁUG O. PIOTRA KLESZCZA

(trochę skomplikowane, ale dorośli pomogą dzieciom zrozumieć o co tu chodzi)

Pamiętajcie, że w "Małym Chórze Wielkich Serc" nie są najważniejsi soliści, ale CAŁY CHÓR. Soliści są nam potrzebni, aby utwory brzmiały ciekawiej. Soliści są reprezentantami chóru, a nie oddzielnymi wokalistami. Chór nie jest tylko tłem dla solistów jak to może być w innych zespołach. O dojrzałości każdego z Was świadczy fakt, że działamy dla wspólnego dobra. Uczymy się pokory. Jeśli jest taka potrzeba, uczymy się walczyć z uczuciem zazdrości. Cieszymy się z naszych osobistych talentów i talentów innych osób. Nikim nie pogardzamy, ani nikogo nie wyśmiewamy. Gdyby kogoś w naszym zespole trzymało tylko pragnienie śpiewu solowego to byłoby to nieporozumienie. W nazwie naszego zespołu jest ukryta idea naszej misji. Zastanawialiście się dlaczego nazywamy się: "Mały Chór Wielkich Serc"? Myślę, że co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: dzieci choć są małe, mają "wielkie serca". Sam Jezus powiedział, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa Bożego. Nasze podejście do Boga powinno być przepełnione nieskomplikowaną

i bezwarunkową ufnością wobec Niego. Często dzieci mają w tym względzie przewagę nad dorosłymi, bo one patrzą sercem. Są bardziej bezpośrednie, naturalne, spontaniczne, bezinteresowne, niewinne, ufne... Drugi powód dla którego nazywamy się "Mały Chór Wielkich Serc" jest następujący: choć jesteśmy jeszcze

małymi ludźmi to RAZEM tworzymy WIELKĄ wspólnotę. Kiedy śpiewamy razem to serca nam rosną i mamy w sobie więcej miłości. Chcemy dzielić się z innymi ludźmi naszymi talentami i wychwalać śpiewem Boga. Czerpiemy z tego wiele radości i satysfakcji. Często przez nasz śpiew pomagamy innym w ich drodze życia. Nie jesteśmy w zespole aby się popisywać, ale służyć. Nie jest to taki zwyczajny chór, w którym ludzie uczą się śpiewać. My uczymy się kochać. Jeśli ktoś słuchając nas stanie się lepszy to osiągniemy stuprocentowy sukces. Każdy z nas stara się rozwijać swoje umiejętności muzyczno-wokalne, aby być jeszcze doskonalszym narzędziem w niesieniu innym "pokoju i dobra". Dobry poziom artystyczny jest u nas bardzo ważny, ale niewystarczający. Musi być w nas pragnienie dobra. Panu Bogu należy się najlepsza muzyka więc robimy wszystko, aby poziom muzyki chrześcijańskiej był na dobrym poziomie.

 

"Niby można żyć bez muzyki, ale co to za życie". Dzięki Ci Panie za świat dźwięków i świat kojącej ciszy. Wszystko to gra na Twoją chwałę.

A Ty słuchasz w skupieniu mimo, że czasem fałszujemy... Bo nie jest wielką sztuką śpiewać solo, ale sztuką jest śpiewać w harmonii z innymi. Choć twój głos ginie w tłumie dźwięków to stajesz się częścią wspaniałego dzieła. Ginie twój egoizm w chórze wspólnoty, a zaczynasz rozumieć, że każdy jest potrzebny i każdy jest bardzo ważny dla ogółu. Gdyby Cię nie było chór nie byłby już taki sam. Pan Bóg - Kompozytor twojego życia oceni i rozliczy cię z każdej nutki, z każdego krzyżyka na pięciolinii upływającego czasu. Tylko śpiewaj czysto bo od ciebie zależy brzmienie całej wspólnoty. Nawet jeśli na końcu tego utworu - twojego życia, zabraknie braw, to dyrygent podziękuje ci za wierność gdy zejdziesz ze sceny.

rozmawiała Jowita Kostrzewska

 

 

O Festiwalu Dziecięcym w Blachowni, możemy przeczytać także na stronie:  http://www.niedziela.pl/artykul/9624/Festiwal-Dzieciecy-w-Blachowni, a na  http://www.niedziela.pl/zdjecia/198 zobaczyć fotorelację